FANDOM


  • YuriPee 34

    Hejka ! :)

    Jestem Yuri

    Ostatnio zakochałam się w piosence Everybody Wants to rule the world

    I tak zrodziła się wena na opowiadanie . W osobnym tekście znajdą się informacje o opowiadaniu , więc jeśli nie szukasz spoilerów to nie czytaj tego!                    

    Ta akcja się dzieje w średniowieczu :)

    Nie przedłużając przejdźmy to zwiastunu ;)

    W Paryżu mieszkała młoda dziewczyna o fiołkowych oczach i ciemnych włosach wraz ze swoim bratem i tatą.

    Marinette (gdyż tak się dziewczyna nazywała) po długim zastanawianiu siępostanowiła wyruszyć w podróż żeby chronić innych ludzi .

    Gdy miała wyruszać  dostała od brata i taty podarunki - kosę i miecz.

    Na jednej z przygód poznaje Will'e i Kate .Dołączają do niej i razem chronią ludzi.

    Po długich poszukiwaniach d…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Melanie

    Podróż z New York'u do Phoenix trwała ponad 5 godzin w American Airlines. Zależało nam na jak najszybszym dotarciu do celu, by szybko rozeznać się w sytuacji i wykonać zadanie. W tempie ekspresowym zostałam przewieziona z lotniska do mojego tymczasowego mieszkania. Ludzie z miejscowego oddziału MZONiL, czyli Międzykontynentalnego Zakładu Ochrony Nadnaturalnych i Ludzi, odprowadzili mnie pod same drzwi, a przed nimi wręczyli teczkę z danymi.

    Jak tylko zniknęli z pola widzenia weszłam do domu. W mieszkaniu czuć było wilgoć, ale nie jakąś uciążliwą. Po prostu powietrze było dosyć wilgotne i świeże, idealne dla zmiennokształtnego.

    Postawiłam walizki w przedsionku, a sama wkroczyłam w głąb. Nie kłopotałam się z ściąganiem butów, najpierw c…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Prolog- Misja

    gru 5, 2016 przez 1Last Moment

    Melanie

    W okół rozległ się dzwoniący w uszach alarm. Korytarze co chwila wypełniał czerwone migające światło, a tłum ludzi wspólnie biegł w stronę dziedzińca. Wzrokiem wyszukałam swoich rodziców i również ruszyłam za osobami. Dosłownie chwilę potem znalazłam się w centrum dużego placu, który znajdował się ok 1 kilometra pod ziemią, tak samo jak większość budynku.

    -Witajcie! Chyba każdy z nas wie, dlaczego został wszczęty alarm.- Na wzniesienie na środku pomieszczenia, weszła dosyć młodo wyglądająca kobieta...jak na swój wiek, bo w rzeczywistości miała ok 50-55 lat. Jakoś się tym nigdy nie interesowałam.- Dostaliśmy sygnał, że jeden z pradawnych zmiennokształtnych wkrótce przebudzi swoją moc. Nie wiemy kiedy to się stanie, ani czy już się nie…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Epilog

    lis 19, 2016 przez 1Last Moment

    Jak najszybciej wybiegłam na zewnątrz, gdy tylko auto się zatrzymało. Nie dbałam o to czy zamknęłam drzwi, o to, że za mną są moi znajomi, o to, że biegnę w szpilkach!!! Teraz już wiem, że jak chcesz to potrafisz...szpilki dowodem.

    Gdy tylko dobiegłam do recepcji dostałam informację gdzie leży Adrien, dlatego szybkim krokiem skierowałam się w stronę jednego z korytarzy. Wszędzie unosił się ten drażniący zapach leków, bądź chemikaliów i przyznam, że trudno było to ignorować, bo miałam wrażenie, że z każdym kolejnym wdechem odczucia są mocniejsze.

    Zastałam lekarza wychodzącego z pokoju numer dwadzieścia pięć, tego samego, który podała mi pani w recepcji. Nie tracąc czasu delikatnie złapałam go za ramię, w skutek czego mężczyzna się odwrócił.

    -P…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Od czasu zerwania minęło kilka miesięcy i muszę wam powiedzieć, że kolorowo nie było. Pierwsze dni, tygodnie, ogółem początki cechowały się zapłakanymi nocami, spuchniętymi oczami, przeleżanymi dniami...można powiedzieć, że byłam w stanie przed depresyjnym. Alya, Nino, Victoria, Dion, a nawet Damien z Laurien i Brittany, wszyscy dali mi czas...dopóki Alya nie zepchnęła mnie ze schodów, dosłownie. Zaczęłam o siebie dbać i postanowiłam zapomnieć o Adrienie, tak jak on zapomniał o mnie po tygodniu. Spotykałam się z Damienem i myślałam, że coś z tego wyjdzie. Do czasu gdy na jednej z naszych "randek" nie wyznał mi, że jest homoseksualny. Ironia? O nie! Ironią jest to, że miałam szczęście w nieszczęściu. Facet, który zaczął mi się podobać, powi…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Nie wiem gdzie jestem, nie wiem co się stało. Słyszę rozmowę, ale nie jestem w stanie nic zrobić, nawet rozpoznać osób. Zdecydowałam poczekać... Po kilku chwilach rozpoznałam głos Alyi i jakiejś kobiety, gdzieś tam były mruknięcia Nino i...Adriena.

    Momentalnie wszystkie wspomnienia we mnie uderzyły, a ja sama wydałam z siebie przeciągły jęk. Wszystkie głosy ucichły, a ja zaczęłam otwierać oczy. Nie zdążyłam mrugnąć, a poczułam uścisk...mocny uścisk.

    -Boże Mari, tak się o ciebie martwiłam gdy tak nagle straciłaś przytomność.- Mówiła Alya wciąż mnie przytulając.

    -Słońce, jak mnie nie puścisz to znowu zejdę.- Mruknęłam, a ona natychmiast mnie puściła.- Co się stało?

    -Masz, wypij. Dostałaś kroplówkę, bo byłaś odwodniona. Naprawdę Marinette, powinn…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Rozdział 17 Koniec?

    lis 19, 2016 przez 1Last Moment

    To takie dziwne...w sensie uczucie, gdy nie masz już siły płakać. Oczy cię szczypią, a policzki palą żywym ogniem. Warga drży i mimo, że chcesz płakać, zalewać świat słonymi łzami...nie możesz. Jesteś słaby. Tak słaby, że nie możesz okazać smutku. Tak słaby, że nie możesz okazać słabości.

    W takich właśnie chwilach, gdy człowiek jest obojętny, może na spokojnie przeanalizować sytuacje. Pierwszy raz od tak długiego czasu widzę jak bardzo jestem naiwna, dziecinna...najzwyczajniej słaba. Taka wielka Bad Girl, co facetami się bawi, nie dopuszcza do siebie ludzi, a do swojego serca uczuć, ale ja nią nie jestem. Nie byłam. Nie będę. Jestem za słaba, by wyprzeć się wszystkiego na czym mi zależy i dzięki temu być...wolna. Bez zobowiązań, uczuć i lud…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Marinette

    Znacie to uczucie gdy od czasu pierwszego spojrzenia w czyjeś oczy, nie możesz o tej osobę zapomnieć? Myślisz o niej cały czas, aż w końcu nadchodzi do zbliżenia, a ty czujesz się jakby ci w żołądku wybuchła bomba, wyrzucając miliony piórek. Ja tak czuję się w każdym momencie bycia z Adrienem. Już dziś ogłosimy w szkole nasz związek...tak sobie myślę, że naprawdę go kocham. Nie jest to pożądanie, namiętność, czy potrzeba bliskości, a prawdziwa miłość.

    Ubierałam się właśnie do szkoły, przynajmniej odpocznę od tych pastelowych i słodko mdłych kolorów. Z tego też powodu, założyłam jeansy poprzecierane na udach i ze złotymi ćwiekami wokół szwów kieszeni, do tego czarne Nike'i. Na górę natomiast czerwoną, luźną bluzkę, odsłaniającą jedn…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Marinette

    Wraz z pierwszymi nutami dzwonka mojego telefonu powróciła do mnie świadomość. Uchyliłam powieki, po chwili całkowicie je otwierając. Nie przejmując się ręką blondyna, która oplatała moją talię i chcąc dosięgnąć dzwoniące urządzenie, rozciągnęłam się i wypięłam w stronę chłopaka. Dzieliło mnie dosłownie kilka milimetrów, gdy do moich uszu dotarł zduszony przez poduszkę, jęk blondyna.

    -Słońce, pogarszasz mój problem...- Chwilę później zostałam pociągnięta przez mojego ukochanego i leżałam na jego torsie. Zadarłam głowę i zgromiłam go spojrzeniem, gdy jego dłonie pojawiły się dość nisko, na mojej talii, a telefon ucichł.

    -Nie wiem o co ci chodzi, ale właśnie nie zdążyłam odebrać połączenia.- Powiedziałam, lekko się podnosząc.

    -O to mi …

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Właśnie wchodziłam wraz za Victorią i Dion'em do sali, na której miało się odbyć wesele. Jesteśmy trochę spóźnieni przez komplikacje w postaci reporterów. Victoria,jak wspomniałam, to gwiazda popu. Mimo starań, jakimś cudem, wiadomość o ślubie wyciekła i w połowie drogi zastaliśmy bramkę z fotoreporterów itd. Teraz prawdopodobnie będą czuwać pod salą...na szczęście z polecenia pary młodej wszystko ma być zamknięte na cztery spusty. Gdy świadkowie i druhny nie zaczęli wzdychać na widok wystroju, domyśliłam się, że nie tylko mnie spotkał zaszczyt ujrzenia tego przed dniem dzisiejszym. Na wstępie para młoda musiała przeciąć nożyczkami płachtę,oraz wypić trunek z kieliszków złączonych fioletową wstążką, a następnie wyrzucić za siebie. Oczywiśc…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    [dzień ślubu]

    Obudziła mnie moja ulubiona piosenka...chwila. To na pewno nie jest budzik, rozpoznała bym te wkurwiającą melodyjkę z odległości 2 km. Wymacałam urządzenie, nie odrywając głowy od poduszki, po czym nacisnęłam słuchawkę i przyłożyłam do ucha...to był mój błąd.

    ~Do jasnej cholery!!! Gdzie ty jesteś?! Miałaś być u mnie jakieś 30 minut temu!!!

    -Przepraszam, ale z kim rozmawiam?- Spytałam spokojnie tym razem zachowując większy dystans między telefonem, a moim uchem, które teraz wręcz krwawiło od nadmiaru decybeli.

    ~To ja do kurwy nędzy!!! Victoria!

    -Aaaaa...no hej.- Powiedziałam zaspanym głosem, podnosząc się z mojego łóżka.

    ~"Hej?", "hej?!". Ja ci zaraz dam tu "hej!". Dziś jest mój wielki dzień, a moja druhna się spóźnia...

    -Acha...czek…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Dziś wyjątkowo szybko się ogarnęłam, mimo, że do szkoły się nie wybierałam...bo niby po co w niedzielę?! W tej chwili jadłam śniadanie, naleśniki i siedziałam wręcz jak na szpilkach. Co chwila mój wzrok lądował na telefon, który leżał obok mnie... "Głupia. Jest rano, dlaczego mieliby dzwonić ter..." jak na zawołanie urządzenie zaczęło wibrować, a ja jak idiotka poderwałam się z krzesła, mało co nie wylewając herbaty i krztusząc się naleśnikiem. Po kilku sekundach opanowałam się i nacisnęłam zieloną słuchawkę przykładając telefon do ucha.

    -Tak? Słucham...

    ~Dzień dobry, czy dodzwoniłam się do Marinette Dupain-Cheng?- Była to dziewczyna, a jej głos był niepewny...

    -Tak to ja.

    ~Ufff...jak dobrze. Hejka Mariś!!!- Tym razem odetchnęła z ulgą, a pote…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Jechałam na wrotkach jakiś czas. W duchu modliłam się, aby prze moją nieuwagę nie zdarzył się żaden przypadek, w końcu przez łzy ledwo co widziałam. Nim się obejrzałam wpadłam na kogoś, z powodu jego budowy wywnioskowałam, że to mężczyzna. Wymruczałam przeprosiny i miałam zamiar odjechać, ale zatrzymały mnie ramiona tajemniczej osoby.

    -Cheng?- Do moich uszu dotarł dobrze mi znany głos, jednak jak na złość nie mogłam przypomnieć sobie do kogo on należy. Niski, ciepły ton, który topił serca i zwiększał temperaturę, co o tej porze roku, jest dość przydatne. Zamrugałam kilka krotnie powiekami, by pozbyć się łez, ale na niewiele się to zdało. Chłopak chyba to zauważył, bo szepnął ciche "poczekaj" i sięgnął po coś do kieszenie. Po chwili podał mi…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Od naszego zakładu minęły dwa dni...2 doby...48 godzin...i...yyyy, sorry, ale nie chcę mi się dalej liczyć. Tak czy siak, tyle właśnie minęło, a ten cały czas był przepełniony "miłością", "namiętnością" i "pasją". Szkoda tylko, że to wszystko jest fałszywe...przynajmniej z jego strony. Czy żałuję? Trochę, to chyba pierwsza rzecz, której tak naprawdę żałuję, ale z drugiej strony te udawane gest są w stanie w pewnym stopniu, wypełnić ten brak jego dotyku. I tak o to, jadę na moich wrotkach już piąte kółko wokół wieży Eiffla i zbieram po raz kolejny zdziwione spojrzenia przechodniów. Gdy już miałam robić szóste kółko, poczułam silny uścisk dłoni, dobrze mi znanych dłoni. Nim spostrzegam jestem podniesiona do góry, a sekundę później stoję prze…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Przez całą drogę do domu blondyna wpatrywałam się w krajobraz za oknem, który nie był zbyt wyraźny przez prędkość z jaką jechaliśmy.

    -Czy ciebie naprawdę nie interesują przepisy drogowe?!- Spytałam zirytowana zaszczycając go swoim spojrzeniem. Ten tylko wzruszył ramionami i uniósł kącik ust. Tych cholernie dobrze całujących ust.

    -I tak nie mogą mi nic zrobić.- Odparł lekko rozbawiony. Ja natomiast myślałam, że wybuchnę...tak się z resztą stało.

    -A nie pomyślałeś, że komuś mogłoby się coś stać?! Nie, no jasne, że nie. Nie masz czym. Myślisz, że ludzkie życie, że człowiek jest z tytanu?! To cię zaskoczę. Nie jest! Ludzkie, życie jest kruche...i codziennie, jakiś debil, jak ty komuś bezpowrotnie je odbiera!- Słowa z moich ust wylatywały niczym p…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Następnego dnia musiałam już iść do szkoły. Mówiąc "następnego" mam na myśli dziś. Niby wszystko dobrze i zwyczajnie...no właśnie, NIBY. Ten pieprzony dupek Agreste, to chyba wszystko wyjaśnia. Typowy Bad Boy i Populars, któremu każda tapeciara wchodzi do łóżka. Z drugiej strony ma charakter, a jak chce to potrafi być czarujący i miły. Tak jak ja. Jest męskim odzwierciedleniem mojego charakteru. To pierwszy chłopak przy którym czuję się tak, wyjątkowo i...jakbym przegrywała. Właściwie to po co zaczynałam tą grę. Zawsze, by się zabawić i podniszczyć psychikę takiego pieprzonego pępka świata, bo tylko takich w tą grę wciągałam. Z Adrienem jest tak...dziwnie, jakbym grała sama ze sobą. Przewiduje każdy mój ruch i wyprowadza kontratak, ja nato…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    ...postanowiłam uprzedzić jego działania, odsunęłam twarz i przekręciłam się, przerzucając nogi z drugiej strony. Nim się zorientował chwyciłam plecak i wyszłam z klasy. Nie minęło pięć minut, a obok mnie pojawił się irytujący blondyn, ja jednak w dalszym ciągu szłam po chodniku kierując się w stronę domu.

    -Ej, co to miało do cholery być?!- Nie kryłam, iż rozbawiła mnie jego reakcja.

    -Ty naprawdę myślałeś, że cię pocałuję? Poza tym...odpłaciłam się za nieudolną próbę wzbudzenia we mnie bezpodstawnej zazdrości za pomocą tej blond dziwki.- Odparłam rozbawionym tonem.

    -Czyli jednak jesteś zazdrosna?

    -Ha, w twoich snach.- Byliśmy już pod moim domem, ale ten dupek musiał mnie przyszpilić do ściany. Po prostu musiał... Na jego usta wkradł się seksow…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Kolejny dzień, na szczęście wolny. Nie zmienia to jednak faktu, że czuję się...źle? Tak, to chyba dobre słowo. Wcześniej tego nie zauważyłam, ale po obiciu mordy tego blond modela, spuchł mi palec. Dziś więc jadę z mamą do lekarza, aby powiedział co mi jest...jak to lekarz. W sumie, chyba pora się ubrać. Wstałam z łóżka i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej biały crop-top, jeansy z podwiniętymi nogawkami, oraz białe tenisówki (media). Dla dopełnienia pomalowałam usta na łososiowo, a rzęsy podkreśliłam maskarą. Akurat gdy skończyłam się szykować przyszła po mnie mama. Chwilę później siedziałam na przednim siedzeniu na miejscu pasażera. Moja rodzicielka miała piękną czarną Mazdę RX9, komfortowy samochód, a przede wszystkim szybki. Niestet…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Była sobota, nie musiałam iść do szkoły. W okno stukały ciężkie krople wody...deszcz. Prawdę mówiąc, to nudziłam się jak nigdy, właśnie teraz, gdy potrzebowałam zajęcia. Właśnie teraz, gdy moim jedynym zajęciem było siedzenie i rozmyślanie. Właśnie teraz gdy chciałam zająć czymś myśli i nie dać im popędzić do zielonookiego blondyna. Czuję jakby cały świat, ba, wszechświat był przeciwko mnie. Po co mi to było? Dlaczego to zrobiłam? Z jakiego powodu założyłam kolejną maskę i odepchnęłam chłopaka, gdy zaczynał otwierać wrota mojego serca?! A, no tak. Odpowiedź sama się nasuwa. To tylko zwykły dupek, który myśli, że może mieć wszystkie. Nie raz już się z takimi spotykałam i zawsze, ZAWSZE wygrywałam. Dlaczego więc teraz miałabym przegrać moją …

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Właśnie skończyła się lekcja plastyki, wyszłam ze szkicownikiem w ręku dokańczając mój projekt. Szłam tempem umiarkowanym wsłuchując się w stukot moich sandałków, kierowałam się do wyjścia z tego cholernego budynku, bo co jak co, ale do rozkazu wychowawczyni się nie zamierzam stosować. Gdy tak rozmyślałam, poczułam jak ktoś mnie puka w ramię, dlatego odwróciłam się. Zobaczyłam chłopaka z mojej klasy...jak mu tam? Ach, tak...Nathanaël.

    -Ładny rysunek.- Powiedział wskazując na mój projekt sukni. Poza tym, to projekt....PROJEKT!

    -Dzięki, ale to nie rysunek...tylko projekt.- Odpowiedziałam z obojętnym wyrazem twarzy.

    -W sumie to i tak jest to samo.- Machnął ręką, natomiast ja zacisnęłam dłonie na szkicowniku, tak, że aż mi knykcie zbielały.

    -W sum…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Marinette

    Stałam przy oknie podziwiając Paryską panoramę. Wczoraj przez tego idiotę nie zwiedziłam większości miejsc, dlatego postaram się nadrobić to dziś. Ze znudzeniem spojrzałam na zegarek, za chwilę koniec pierwszej lekcji. Tak, pierwszej lekcji, którą była jakże cudowna fizyka. Z tego powodu ją ominęłam, nie idzie mi z nią dobrze, a jeśli mogę rzec to beznadziejnie. Skrzywiłam się na samo wspomnienie faktu i ruszyłam do łazienki po drodze zabierając ciuchy. Były to jeansowe krótkie spodenki, sięgały gdzieś powyżej połowy uda, ale nie odkrywały mi tyłka. Do tego biała koszulka na grube ramiączka, a całość dopełniała czarna kamizelka. Na nogi założyłam złote sandały zrobione z przeplatanych paseczków. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż, to …

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Wreszcie skończyła się lekcja. Po ostatnich słowach Agreste'a nie miałam ochoty iść na kolejną, powiedziałam Alyi, że się zrywam i wyszłam ze szkoły. Przyjaciółka zbytnio się tym nie przejęła, za dobrze mnie znała. Wróciłam do mojego jednorodzinnego domu. Rodzice byli właścicielami kilkunastu piekarni w Paryżu, więc na brak kasy narzekać nie mogę.

    -Już wróciłaś, Mari?- Usłyszałam głos mojej matki z kuchni. Cholera, zapomniałam, że wczoraj wieczorem wróciła z wyjazdu. Stałam sparaliżowana, ale coś musiałam zrobić. Odetchnęłam, by się rozluźnić i ruszyłam do wcześniej wymienionego miejsca.

    -Tak, mamo. Dziś mój pierwszy dzień i dyrektor pozwolił mi wyjść wcześniej.- Mistrzyni wymyślania kłamstw na poczekaniu? Tak, to cała ja...ale było coś co m…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Właśnie skończyła się ta feralna lekcja, na której to dostałam publiczne wezwanie na komisariat. Przynajmniej będą wiedzieć, że ze mną się nie zadziera...ale nadal zastanawia mnie kto się wtedy zaśmiał. Alya bez skutku próbowała mnie wyciągnąc z zamyślenia, w końcu położyła mi ręke na ramieniu.

    -Ech, Mari. Gadaj, co się dzieje.

    -Nic.- Odparłam oschłym tonem. Normalnych ludzi przeszedł by dreszcz, ale moja przyjaciółka nie była do końca normalna. Sama w sumie tak twierdziła, więc co się sprzeczać. To co innych odstraszało, ją przyciągało. Z tego powodu mamy tak dobre stosunki, ona wyciąga mnie z kłopotów z prawem, a ja ją z kłopotów z ulicznymi dupkami. Przyjaźń idealna i tak, to był sarkazm, ale i prawda. Nagle przeszedł mi przez głowę pewie…

    Czytaj całość >
  • 1Last Moment

    Zła Gra-Prolog

    lis 19, 2016 przez 1Last Moment

    Wczoraj przeprowadziłam się z rodzicami do Paryża mimo, że wcale tego nie chciałam, ale cóż. W końcu to "dla mojego dobra". Jakby ich obchodziło co jest dla mnie dobre. Pff. Wracając, wczoraj przyjechałam do tej metropolii, a dziś idę do szkoły, chociaż nie widzę w tym jakiegokolwiek sensu. Idę tam tylko na zwiady, później i tak się pewnie zerwę. Zapomniałam wspomnieć, że mam tu przyjaciółkę z dzieciństwa, jest to Alya Césaire. Wspaniała dziewczyna, która odkąd pamiętam ratuje mnie, gdy wpadnę w jakieś bagno, tak w sumie się poznałyśmy i zaprzyjaźniłyśmy. Była pierwszą osobą, która zaakceptowała moją buntowniczą naturę i nie próbowała mnie zmienić. Dowiedziałam się, że będę z nią w klasie, więc może nie będę się tak często zrywać...albo wr…

    Czytaj całość >
  • LadyNoir 1

    Marinette już jutro miała wrócić do szkoły. Mimo że kochała Kota to i tak nadal Adrien nie był jej obojętny. Bała się powrotu do szkoły, ale jednocześnie bardzo tego pragnęła. On był tak bardzo podobny do Kota, a jednak tak inny. Jej rozmyślania przerwały dłonie spoczywające na jej biodrach. Przy uchu usłyszała szept, który ostatnio przynosił jej ogromne ukojenie.

    -Dobry wieczór księżniczko. Nie przeszkadzam?

    -Kocie... Wiesz, że nigdy mi nie przeszkadzasz...-poczuła na swojej szyi lekkie pocałunki, uwielbiała to. Taki drobny gest, ale wiele dla nie znaczył. On cały był ukojeniem na ból jakiego doświadczyła. Oddała się tej czynności. Chłopak odwrócił ją przodem do siebie i zaczął się kierować pocałunkami w stronę jej ust. Całował jej całą twa…

    Czytaj całość >
  • Pawika

    Rozdział 2

    Rozdział 4


    Cała trójka usiadła przy kuchennym stole.

    - Co was do mnie sprowadza? – Zapytała entuzjastycznie nastolatka. Przy kuzynie, nie musiała ukrywać emocji.

    - Zacznijmy od tego, gdzie jest twój tata? – Odpowiedziała pytaniem ciocia. Elis zszedł z twarzy uśmiech.

    - On mi nie potrzebny, a do was raczej też nie przyjedzie. Zresztą, nie widziałam go od… - Zaczęła wyliczać w myślach. – po nad 2 tygodni.

    Ciocia dziewczyny wyglądała na zdziwiona i zmartwioną.

    - Dziecko, to jak ty się utrzymujesz? – Zapytała ze smutkiem i troską w głosie.

    - Normalnie. Raz na tydzień, zostawia mi na stole w kuchni 150 zielonych, poza tym, jestem samowystarczalna. – Szatynka zauważył, że zaczyna tracić nad sobą kontrolę. Wstała od stołu i powiedziała.

    - Tutaj…


    Czytaj całość >
  • Pawika

    Rozdział 3


     

    Mała dziewczynka z długim brązowym warkoczem, biegała roześmiana po pięknym różanym ogrodzie. Kwiaty w wielu kolorach pięły się obok zadbanych ścieżek. Dziewczynka przystanęła.

    - Mari, gdzie jesteś?! – Krzyknęła. Zza rosłego drzewa wyszła granatowo włosa nastolatka i podeszła do małej Elis, wzięła ją za rękę.

    - Chodź ze mną. – Powiedziała z uśmiechem dziewczyna, na co niebieskooka kiwnęła głową.

    Marinette zaprowadziła dziewczynkę pod wielkie, pięknie zdobione drzwi, prawie całe zarośnięte pnączem.

    - Poczekaj tutaj. – Powiedziała fiołkowooka i zniknęła między krzewami.

    Eli po 10 minutach czekania na stojąco, usiadła i oparta o kamień zasnęła.

     

    Do Elisy podeszła blond włosa kobieta. Klęknęła przy dziecku i założyła mu na szyję rzemykowy…


    Czytaj całość >
  • Pawika

    Tutaj jest link do 1 rozdziału , a tu do 3 rozdziału


    Eli zapukała do nieznanej jej wcześniej klasy, a następnie weszła. Czuła się trochę niezręcznie, ponieważ wszyscy wyglądali na starszych od niej i się na nią gapili.

    - Tak? – Zapytała sympatyczna nauczycielka.

    - Dyrektor kazał mi przyjść do tej klasy, jestem Elisa Cartin. – Przedstawiła się wysoka szatynka.

    - Dobrze, usiądź w ostatniej ławce z prawej strony i przygotuj się do lekcji. – Dziewczyna usiadła w ławce, a wychowawczyni ostro zwróciła się do reszty klasy. – Wszyscy poza Elisą, WSTAĆ !! – Krzyknęła do wychowanków. – Elisa jest rok od was młodsza, ale jest na wyższym poziomie niż wy, więc wraz z dyrektorem, uzgodniliśmy, ze przeskoczy rok i trafi do naszej klasy. (Tutaj miało być zdan…


    Czytaj całość >
  • Pawika

     Macie tutaj linka do prologu i do drugiego rozdziału :)


    Pierwszy dzień szkoły, to chyba dla każdego istna mordęga. Noo, poza tymi osobami, które poza lekcjami nie mają nic ciekawego do roboty. Dla Elisy był to tylko kolejny, nudny dzień jej monotonnego życia. Przez te wszystkie lekcje, nie będzie mieć czasu na jej ulubione zajęcie – obserwowanie ludzi w parku i na ulicach Paryża. Lubiła przyglądać się problemom innych ludzi. Ona nie miała czegoś takiego w życiu, nie znała słowa problem, ponieważ nie miała nigdy żadnego kłopotu z czymkolwiek. Poza wszystkim, od innych ludzi odróżniała ją jeszcze jedna rzecz, a mianowicie to, że ona chciałaby mieć z czymś kłopot. Szatynka szła właśnie przez mało uczęszczaną ulicę, która była skrótem do szkoł…


    Czytaj całość >
  • Pawika

    Oto prolog, a tutaj link do 1 rozdziału :)


     

    Ptaszki śpiewają, listki spadają, pary zrywają, deszcz pada, ptaszek z dachu spada. Ogólnie, piękny dzień dla Elisy siedzącej i moknącej na ławce w parku. Coś sprawiało, że dziewczyna lubiła patrzeć na innych ludzi i wszystko, co ją otaczało. Miała gdzieś czy ten ktoś jest w rozpaczy, czy wygrał w zdrapce 10 000 dolców. Jednak dla swoich przyjaciół potrafiła być psychologiem. Tyle tylko, że tych przyjaciół nie miała, no, na pewno nie więcej niż jednego. Kiedyś miała przyjaciółkę, Wendy… Niestety, dziewczyna wyprowadziła się z jej dzielnicy i teraz widywały się tak rzadko, że żadna z nich drugiej już nie pamięta nazwiska. Jednak Elisa nie miała tego szczęścia, nie potrafiła zapomnieć żadnego ze swo…


    Czytaj całość >
  • 8Papillon8

    Jest to moje pierwsze opowiadanie, więc mam nadzieję, że miło je przyjmiecie. Za wszelkie błędy przepraszam. Pomysł jest mój nie brałam z żadnego innego ff.


    Rozdział 1

    -Nienawidzę cię ! Zabiłaś ją rozumiesz , zabiłaś moją matkę.

    - A..ale Adrien ja nie wie..

    W tym samym czasie szybkim krokiem podszedł  i zaczął mnie  szarpać. Z każdym kolejnym uderzeniem o ścianę czułam ból przeszywający moje ciało. Adrien strasznie krzyczał , ale nic nie słyszałam w moich uszach dzwoniło.

    - P...p..prze..przepraszam.- powiedziałam zdyszana gdy mnie puścił.

    Moja chwila wolności nie trwała długo,  chwilę po poprzednim incydencie zielonooki szybko przystąpił do następnego.

    - Nie daruję ci tego! - krzyknął.

    Adrien pochwycił moją szyję i zaczął podduszać. Momentalnie z…

    Czytaj całość >
  • LadyNoir 1

    Leżała już od 4 dobrych godzin wylewała łzy. A to wszystko przez opowieść, której nie powinna słyszeć. Dlaczego ona tam poszła? Przynajmniej żyła by nadal w nadziei, że im się uda. Nagle usłyszała pukanie w drzwi, chwilę później weszła przez nie Sabina, niosąc na tacy różne wypieki z czekoladą. Niosła również kubek z gorącą czekoladą, położyła rzeczy na stoliku nocnym, następnie usiadła obok córki i mocno ją przytuliła. Dziewczyna natychmiast ponownie się rozpłakała.

    -Ciii... Nie przejmuj się nim, wiem, że to boli. Czas zaleczy rany, zobaczysz...

    -S-skąd o nim wiesz?

    -Córeczko, trzeba być ślepym i głupim by nie skojarzyć faktów. Masz chyba z 1000 zdjęć, jąkasz się przy nim i cieszysz się, jak okazuję się, że masz z nim spędzić trochę czasu. K…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Parę dni później bliźniaczki z samego rana z bukietem kwiatów w dłoni omijały kałuże w drodze do posągu. Słońce nieśmiało wychylało się zza chmur, delikatnie oświetlając przyozdobione kroplami wody kwiaty i liście. Powoli wracał im humor, ale jak na razie nie były tymi samymi osobami, co kiedyś.

    - Jak myślisz, długo tu siedzi? - zapytała jedna, patrząc na czarnego kota, leżącego u stóp bohaterów.

    - Przychodzi tu codziennie - zza skalnej ściany wyłoniła się Oriane - O zachodzie słońca i zostaje na całą noc - powiedziała z uśmiechem, a Ziomuś potwierdził jej słowa miauknięciem.

    - Wierny z ciebie kot - stwierdziły siostry równocześnie. Ułożyły bukiety na ziemi i stały chwilę w milczeniu. Przerwała je pani Agreste.

    - Nie wiecie, gdzie się podział …

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Maldenuit był rzeczywiście potężny. Superbohaterowie nie byli w stanie nawet go dotknąć, kiedy on z łatwością atakował ich ze sporej odległości. Za pomocą swoich mocy rozwalał formacje skalne, za którymi Biedronka i Czarny Kot bezskutecznie próbowali się ukryć.

    W środku jaskinia okazała się dużo bardziej przestronna, niż mogłoby się wydawać. Ściany były poznaczone licznymi wnękami i szczelinami, co w znacznym stopniu pomagało bohaterom. Zanim przeciwnik zniszczył ich kryjówkę, oni już mieli następną. Bezustannie próbowali atakować jojem i kocim kijem, ale zwykle kończyło się tym, że musieli uciekać przed kamiennymi odłamkami. Musieli uważać, żeby ich nie zasypało i jednocześnie unikać magicznych promieni Maldenuitiego, co wcale nie było tak…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Wystarczyła chwila, żeby bohaterowie zmieszali się z armią porwanych.

    Cios za ciosem.

    Każdy, kto znalazł się w zasięgu czerwonego i granatowego nunchaku, padał nieprzytomny na ziemię. Przeciwników było wielu, ale byli dość łatwi do pokonania. Biedronka i Czarny Kot przeciskali się do Maldenuitiego, a reszta próbowała pozbyć się armii. Kameleon wiązał batem każdego, kto wszedł mu w drogę. Prawie wypuścił go z ręki, kiedy srebrny sztylet wbił mu się w ramię. Z sykiem bólu wyjął go i poczuł na palcach ciepłą krew. Szybko zlokalizował, skąd nadleciał pocisk. Ważka, uśmiechając się dumnie, stała na skraju lasu, by chwilę potem w nim zniknąć. Podążył kilka kroków za nią, ale się zatrzymał i obejrzał na pozostałych. Napotkał wzrok Białej Lisicy. Sk…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Spacerowali spokojnie po tak dobrze znanej im okolicy. Marinette postanowiła zajrzeć do piekarni i wziąć dla Adriena jego ulubione croissanty. Chłopak czekał na zewnątrz, wpatrując się w słońce, chylące się ku zachodowi, a jednocześnie będące jeszcze wysoko na niebie. Ten widok zupełnie nie pasował do do całej reszty nieba, która była przysłonięta czarnymi chmurami. Chwilę potem tak, jak się spodziewał, zaczął padać deszcz. Nie przeszkadzało mu to za bardzo, więc nie ruszył się z miejsca. Odwrócił głowę, kiedy zauważył wyciągniętą dłoń.

    Marinette podawała mu ciemną parasolkę. Mimowolnie się uśmiechnął. 

    - To ta sama parasolka, którą dałem ci niecałe trzy lata temu? - zapytał, a jej promienny uśmiech wystarczył za odpowiedź. Oboje przypomniel…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Od trzęsienia ziemi minął tydzień. Życie powoli wracało do normy. Wiele budynków wymagało odbudowy, a drogi były nieprzejezdne z powodu ogromnych szczelin. Jednak prace nad tym postępowały i było coraz lepiej, a przy okazji wiele miejsc zostało odnowionych.

    Marinette i Adrien przechadzali się, obserwując coś, co można było nazwać drugimi narodzinami Paryża. Wszystko było takie samo, mimo że tyle się zmieniło.

    Słońce przyjemnie ogrzewało ich plecy. Wiosna zaczęła się w tym roku wyjątkowo wcześnie. Wszystko było zielone, a drzewa kwitły, przyozdobione różnymi kolorami.

    Przez ostatnie siedem dni codziennie niespokojnie obserwowali okolicę, ale Maldenuit jeszcze się nie pokazał. Każdy dzień spędzali na zamartwianiu się i zastanawianiu, ile jeszcz…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Remi właśnie znalazł swoją ulubioną część stołu zastawioną goframi z dżemem. Przekrzywił głowę na bok. Zupełnie jakby Chloe wiedziała, że ma zamiar przyjść. To naprawdę dziwna dziewczyna... Wzruszył ramionami i zabrał się za jedzenie.

    - Może sądziła, że zwabi cię goframi - usłyszał za sobą znajomy głos, a potem cichy śmiech.

    - Gdybym wiedział, to nawet bym się nie zastanawiał - odparł, odwracając się. Zobaczył swojego najlepszego kumpla. Poznali się, jak byli jeszcze dziećmi. Znali się bardzo dobrze, mimo że nie zawsze spędzali ze sobą czas. Obaj mieli tendencję do znikania w najmniej odpowiednim momencie, co denerwowało innych, ale im nawzajem to nie przeszkadzało. Chyba dlatego tak dobrze się dogadywali - A ty co tu robisz? Pilnujesz mnie? …

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Pukanie. Już od pięciu minut tylko to wkurzające pukanie. Jak tu spać w takich warunkach?

    - Remi! Wiemy, że tam jesteś! - usłyszał głos jednej z bliźniaczek. Wywrócił oczami i nakrył głowę poduszką. Gdzie indziej miałby być o... spojrzał na zegarek... szóstej rano?! O tej godzinie? Coś się musiało stać, skoro były tam tak wcześnie.

    - Coś się pali?! - zawołał do nich.

    - Nie... - odparły zdziwione.

    - Ktoś umiera?

    - Nie, ale...

    - Dzieje się coś, co zagraża mojemu życiu? - nie dawał im dojść do słowa.

    - Co? Nie...

    - To mam to gdzieś! - odpowiedział i znów spróbował zasnąć. Kiedy już był pewny, że sobie odpuściły, usłyszał cichy trzask. Więc jakoś się tu dostały. Ale one są uparte. Cicho przemieszczały się po pokoju. Chyba uznały, że znowu zasnął.

    - Wie…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    - Ściągnijcie ją tu z powrotem! - zażądał Adrien, krążąc po pomieszczeniu.

    - Nie mamy pojęcia jak...

    - To się dowiedzcie!

    - Ona sama musi wrócić - czarnowłosa ze stoickim spokojem usiadła przy stole. Spojrzeli na nią zdziwieni.

    - Wiecie chociaż, gdzie ona jest?

    Mistrz Fu westchnął.

    - Przypuszczamy, że w jakimś miejscu na kształt innego wymiaru.

    - Poznaliśmy moc połączonych miraculów Biedronki - kobieta zdawała się nie słuchać ich wywodów - Tylko jak ona to zrobiła sama? Bez drugiej osoby, a tym bardziej bez drugiego kwami to praktycznie niemożliwie. Trzeba by ogromnej siły, żeby uaktywnić taką energię - złapał się za podbródek - Ciekawe...

    Ich rozmyślania przerwał jasnoniebieski błysk. Znikąd w komnacie zmaterializowała się Marinette, a zaraz obok…

    Czytaj całość >
  • LadyNoir 1

    Marinette znalazła się w parku, gdzie miała być sesja, oczywiście się spóźniła. Zdjęcia miały się odbywać na terenie całego parku, cała sesja miała przebiec jak randka by, jak to określił fotograf, lepiej się wczuć w klimat. Niedaleko od bramy, przez którą się wchodziło do parku, stało kilka ławek. Ich teren obecnie był okupowany przez fotografa i cały sprzęt potrzebny do jego pracy. Na jednej z ławek siedział z kwiatami Adrien. Dziewczyna stwierdziła, że wygląda idealnie i perfekcyjnie, jak zawsze. Podeszła nieśmiało, gdy fotograf ją zauważył to zaczęło się piekło.

    -Mamma mia! Gdzie się Panienka podziewała?! Ja miałem zacząć o 14:00, a jest 14:05! Cóż za niekompetencja, gdybym mógł to bym Panienkę wyrzucił...

    -Ale Pan tego nie zrobi, bo moj…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Władca Ciem i Paw. Superbohaterowie za czasów swojej świetności, będący dumą swojego miasta. Niewielkiego, oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów od Paryża, miasta zakochanych.

    Roiło się tam od różnych złodziei i innych przestępców. Jednak mieszkańcy nie obawiali się. Wiedzieli, że zawsze mogą liczyć na swoich bohaterów.

    Pewnego dnia na swojej drodze spotkali kogoś potężniejszego od ich dotychczasowych przeciwników. Była to dziewczyna o mocach podobnych do ich własnych. Przedstawiła się im jako Ważka. Jej srebrny strój idealnie się komponował z takimi samymi włosami.

    Stoczyli walkę na śmierć i życie. Wygrali, ale ukochana Władcy Ciem, posiadaczka miraculum Pawia, omal nie zginęła. Mężczyzna bardzo ją kochał i obiecał sobie, że więcej nie pozwo…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Następnego dnia słońce wzeszło szybko. Nic dziwnego, bo dni robiły się coraz dłuższe. Wpadło do pokoju i oświetliło ogromne, stare łóżka, w których spało się dużo lepiej niż w hotelu.

    Przyjaciele ciągle zaspani zeszli do komnaty, w której poprzedniego dnia czarnowłosa opowiadała im historię. Zastali ją tam, głaszczącą czarnego kota.

    - Ziomuś! - zawołał Adrien na jego widok. Kot bez wahania podbiegł do niego i wskoczył mu na ręce.

    - Masz bardzo mądrego kota - powiedziała, po czym zaczęła układać jedzenie na długim stole. Zwierzątko poparło ją cichym miauknięciem. Po śniadaniu, jak to ujęła czarnowłosa, przyszedł czas na resztę wyjaśnień.

    - Chodzi o te próby? - domyśliła się Marinette, na co kobieta skinęła głową.

    - Każde z was dostało jakieś zad…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    - Dobrze, więc - powiedziała czarnowłosa kobieta, poprawiając się w krześle - Wszystko zaczęło się pięć tysięcy lat temu. Żyła wtedy pewna rodzina. Był wśród nich starzec, którego w całej wiosce uważano za jednego z najmądrzejszych ludzi, jacy kiedykolwiek żyli na świecie. Mieszkańcy często przychodzili do niego po pomoc, ponieważ on i jego rodzina potrafili robić rzeczy, jakich zwykły człowiek nie mógł dokonać. A mianowicie znali się na magii. Większość osób była uradowana faktem, że mają po swojej stronie kogoś, kto może wszystko. Jednak, jak to często bywa, znalazł się ktoś niezadowolony. Ktoś, kto uważał, że to niesprawiedliwe, że jedna rodzina posiadła niezwykłe moce, a pozostali nie. Bo dlaczego akurat oni mieli być wyjątkowi? Szukaj…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Poczuł lekki powiew. Chłodny wiatr omiótł jego twarz i rozwiał jego jasne włosy. Po chwili pomieszczenie zostało rozjaśnione przez lampiony, powieszone tuż pod sufitem. To na pewno nie był pokój, w którym był przed chwilą. Było tam zupełnie pusto. Ściany z czystego kamienia sprawiały wrażenie, jakby komnata została wydrążona w skale. Była na swój sposób ładna, ale chłopak nie zwrócił na to uwagi. Na końcu pomieszczenia stała ogromna klatka. Jej czarne ze starości pręty tworzyły idealnie równą kratę. Za nią na lodowatej podłodze leżały cztery nieprzytomne postacie. Dokładnie w takiej kolejności, w jakiej zniknęły. Axelle, Remi, Vi i Marinette, a obok nich ich kwami, również pozbawione świadomości. Chłopak wśród nich dostrzegł też Plagga. Je…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Odskoczyli od niego jak oparzeni, ale z ulgą stwierdzili, że to tylko Ziomuś wskoczył przez nie do pokoju. Kociak podbiegł do Adriena i zaczął chodzić wokół niego, ocierając się o jego nogi. Chłopak wziął go na ręce.

    - Nie strasz nas tak więcej - powiedział, a Ziomuś zaczął się łasić, jakby chciał go udobruchać. Blondyn uśmiechnął się mimowolnie, po czym lekko się zamyślił, zauważywszy skrawek papieru przywiązany do łapy kota - A to co? - zapytał sam siebie, odwiązując go. Ziomuś uwolniony od tajemniczej karteczki ponownie wyskoczył przez okno, jakby był tylko posłańcem, który już wypełnił zadanie. Przyjaciele ustawili się dookoła Adriena.

    - Przyjdźcie dziś po zmroku - przeczytał na głos. Na dole była narysowana strzałka, skierowana w prawo.…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    - Niemożliwe! Przecież wczoraj tu był!

    Cała piątka rozglądała się niespokojnie, ale to raczej mało prawdopodobne, żeby przeoczyli cały dom.

    - Tak się czasem zdarza - usłyszeli ochrypły głos - Ten dom pojawia się i znika, kiedy chce - staruszek, wyglądający na mieszkańca wioski, obdarzył ich bezzębnym uśmiechem, po czym wolnym krokiem odszedł w swoją stronę. Po krótkim namyśle przyjaciele uznali, że nie ma co tam stać i ruszyli w ślad za starszym panem. Żadne z nich nie chciało wracać do hotelu, zwłaszcza, że byli głodni. Znaleźli jedną przytulną kafejkę. Ładnie urządzone i ciepłe wnętrze sprawiało, że przebywało tam dużo osób. Zauważyli tylko kilka wolnych stolików. Wybrali ten w najgłębszym kącie i zamówili sobie tosty i kanapki. Szczęśliwi…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    - Chciałeś nas zabić, człowieku?!

    - Nie wrzeszcz tak, bo cię wezmą za wariatkę.

    - Za wariatkę to mnie wezmą, jak cię zabiję!

    - Nie histeryzuj, przecież nic się nie stało.

    Bliźniaczki i Adrien siedzieli w lekko dymiącym się samochodzie i ze spokojem przyglądali się tej wymianie zdań.

    - Nic się nie stało?! To samo powiesz policji?!

    - Jakiej policji?! Weź się uspokój.

    - Na pewno ktoś już ich wezwał!

    - Bo się drzesz jak opętana!

    Ciągle się kłócili, a pozostała trójka z całych sił powstrzymywała się, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

    - A tak dobrze się kiedyś dogadywali - stwierdził blondyn żartobliwie. Nie ukrywał, że był zadowolony z tego, że Marinette jest wściekła na Remiego i wcale nie zamierzał przerywać ich sprzeczki, a bliźniaczkom po prostu podobała …

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    Alya chodziła tam i z powrotem. Jej kroki odbijały się echem po szpitalnym wnętrzu. Marinette i Adrien wodzili za nią wzrokiem. Jej ciemna karnacja kontrastowała z nieskazitelnie czystymi, białymi ścianami. Jasne kolory i takie samo światło czyniły korytarz zimnym i nieprzyjemnym miejscem. Chyba tylko niebieskooka zwróciła na to uwagę. Szatynka nie przerywała chodzenia, a Adrien siedział zatopiony w myślach. Przytłaczało go to, że porwano jego najlepszego kumpla, a on nie był w stanie mu pomóc. I na dodatek zrobił to Remi, który nie tyle go denerwował, co zastanawiał. Było w nim coś tajemniczego, co nie dawało mu spokoju. Jego myśli przerwał odgłos otwieranych drzwi. Alya już stała przy lekarzu, mimo że chwilę temu była na drugim końcu pom…

    Czytaj całość >
  • Ellexa526

    W jednym momencie każde z nich zamarło, by potem zacząć oddychać szybciej. Poza tym było słychać tylko cichy szloch Alyi. Marinette spojrzała porozumiewawczo na szarookiego i prawie niezauważalnie skinęła głową. Od razu zrozumiał. Szepnął coś do bliźniaczek. Po chwili cała trójka wstała.

    - My już pójdziemy... - powiedziała Axelle cicho i niedługo potem już stali w pustej uliczce z nogami zatopionymi po kostki w chłodnym, białym puchu.

    - To my pójdziemy popytać w centrum - stwierdziła Vi i obie się przemieniły - A ty użyj swoich kameleonowych sztuczek i spróbuj ich znaleźć - powiedziała, po czym zarzuciły nunchaku, a chwilę potem już ich nie było. Remi wpatrywał się w miejsce, gdzie zniknęły z lekkim rozbawieniem.

    - Kameleonowych sztuczek? - r…

    Czytaj całość >
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.